Yankee Candle - recenzja samplerów i wosku

Czy pisałam już kiedyś, że uwielbiam piękne zapachy w domu? Palenie świeczek lub olejków?
Nie?
No to piszę, że właśnie w taki sposób tworzę atmosferę w swoim domu, i nigdy nie mam dość! :)

Już jakiś czas temu czytałam o świecach Yankee Candle - zaintrygowały mnie dobrymi opiniami, ale odstraszałay cenami, więc stwierdziłam, że mogę się bez nich obejść.

Do czasu, aż odkryłam sklep, w którym mają asortyment YC i oprócz pełnowymiarowych świec, także samplery i woski do kominków.

Postanowiłam, że spróbuję, zwłaszcza, że były po parę złotych za sztukę :)

Kupiłam kilka zapachów, zdążyłam już wypalić całkowicie 2 z nich, pozostałe dwa są w trakcie :)

Zapachy, które już spróbowałam to: Soft Blanket, Vanilla Lime, Blissful Autumn, Camomile Tea







Soft Blanket miałam w postaci wosku. Gdy go tylko otworzyłam, urzekła mnie jego kruchość. Połamał mi się w drobny mak, ale nic nie szkodzi, i tak się przecież roztopi ;) Gdy go położyłam na kominku to okazało się po chwili, że jest go za dużo (mój kominek nie jest od YC, tylko jakiś tam zwykły do olejków) i po prostu z mojego małego nieprzystosowanego do tych celów kominka spłynął.. :P Widać, jak mi się mój przyrząd upaćkał od wosku, ale trudno. Resztę nadprogramową ułożyłam na spodeczku i czeka spokojnie na swoją kolej.
Co do samego zapachu: baardzo intensywny, na pewno nie nada się do jednego pomieszczenia. Paliłam go przez 10 min w swoim pokoju i nabawiłam się strasznego bólu głowy, więc przeniosłam kominek do salonu i  zapach w momencie wypełnił caaaały dom. Od tamtej pory stoi właśnie w salonie i służy jako odświeżacz powietrza, zapalany dosłownie na parę minut. Kupiłam go jeszcze przed Bożym Narodzeniem, zapalam regularnie, a jeszcze się nie wytopił, dodatkowy zapas czeka też na spodeczku ;)
Nie wiem jak określic nutę zapachową.. 

Opis producenta: Zaśnij otulony ciepłą kołysanką kompozycji cytrusów, luksusowej wanilii i bursztynu.

Linia: fresh - świeża
Ja bym tego świeżą nie nazwała i też bym raczej przy nim nie zasnęła. Zapach jest ciepły i trochę jakby pudrowy. Naprawdę trudny do określenia. W dużej ilości gryzący i drażniący. Gdybym miała oceniać zapach: 8/10, wydajność: 10/10.
Nie wiem czy do niego jeszcze wrócę, na razie mam go dość :P



  Później przyszła pora na samplery: Vanilla Lime i Blissful Autumn. Po wyjęciu z opakowania, pachniały baardzo kusząco. Oba wypaliłam bardzo szybko, Vanilla Lime prawie wcale nie dawała zapachu, za to wypaliła się prawie cała. Blissful Autumn było czuć delikatnie w pokoju, ale kiepsko się paliła i została duża część niewykorzystana. Przetopię potem resztki i zrobię własną świeczkę, mam już kilka ogarków, ale zbieram dalej ;)
Co do zapachów: Vanilla Lime to intrygująca (wydawałoby się) mieszanka ciepłej wanilii i kwaśnej limonki.
Mnie nie urzekł niczym specjalnym. Zapach oceniam na 4/10, wydajność 5/10. Może gdyby był to wosk, zamiast samplera, miałabym inne zdanie...

Blissful Autumn pachniało już zdecydowanie bardziej. 

Opis producenta: Chłodne, jesienne powietrze w owocowych sadach. Zapach błogi, lecz energetyzujący, z odrobiną nut drzew 

Linia zapachowa: świeża - fresh


Podobał mi się zapach, unosił się delikatnie w całym pokoju, więc oceniam na 6/10, nie spalił się do końca i sporo samplera zostało więc wydajność wg mnie: 2/10.

Myślę, że wypróbuję ten zapach w postaci wosku bo naprawdę był bardzo ładny :)

Ostatni sampler to Camomile Tea. Pali się właśnie w tej chwili, ale gdybym o tym nie wiedziała, to w życiu bym się nie domyśliła. Nie pachnie nic! Dopiero jak się pochylę nad świeczką, coś tam zalatuje, ale w żadnym razie tego zapachem nie nazwę. 

Opis producenta: Cudownie kojący zapach rumianku, miodu i świeżo zaparzonych liści herbaty z odrobiną skórki z cytryny.

Linia: przyprawy i potrawy


Zapach to 1/10, wydajność jak na razie 5/10 (spala się ładnie). Jestem zawiedziona tym samplerem. Ogólnie tymi samplerami. Chyba więcej nie zakupię YC w tej formie, zdecydowanie wolę woski. Powinnam dać szansę Camomila Tea, Blissful Autumn i Vanilla Lime w postaci wosków - może kiedyś to zrobię, myślę, że wtedy ocena byłaby bardziej miarodajna, a i moje rozczarowanie mniejsze.


Mam jeszcze woski o zapachach: Clean Cotton, (sławny) Pink Sands, Fluffy Towels i Mandarin Cranberry. Nie wiem kiedy to wszystko zużyję, sądząc po Soft Blanket, starczy mi na 10 następnych lat :P Kupiłam nawet drugi kominek, żeby spróbować następnego zapachu, niedługo się za to wezmę :)


Mamm też jeszcze dwa samplery: Garden Sweet Pea i Wedding Day. Pewnie wykorzystam je najszybciej, żeby nie zalegały, ale nie spodziewam się żadnych efektów. Być może im też dam kiedyś szansę w formie wosków - nigdy już samplera nie kupię bo szkoda po prostu na nie kasy. To jest oczywiście tylko i wyłącznie moje zdanie, ale zdecydowanie lepiej jest zakupić wosk.


To by było na tyle tej mini recenzji. Może nie była ona taka jak powinna, ale też Yankee Candle miałam po raz pierwszy, nie wiedziałam czego się spodziewać, z czym to się "je" itd :)


Następnym razem może będzie lepiej :)

Komentarze

Iwona pisze…
A co Cię skłoniło do wyboru właśnie tych zapachów? Ja na początek polecałabym coś w stylu Pink Sands, czy coś z nowej tropikalnej kolekcji na wiosnę.
Keiraa1 pisze…
Ciekawość :) chciałam coś jesienno/zimowego, ale też cytrusowego, no i tak jakoś padło na te zapachy :) ale Pink Sands też już mam, w ogóle wykupiłam dziś chyba cały sklep więc będę testować wszystko po kolei :)
Kocham Yankee, ale to nie są moje ulubione zapachy (te z notki). Ale to trzeba popróbować, aby wiedzieć co się mniej więcej może podobać.
Keiraa1 pisze…
no dokładnie. dobrze, że wymyślono woski i samplery - jak zapach jest nietrafiony to przynajmniej nie szkoda spisać na straty ;)

Popularne posty z tego bloga

3 kroki od Clinique i mini denko #2