L'oreal Paris Wild Ombres Preference - wielkie malowanie :)

Za namową Przyjaciółki postanowiłam spróbować efektu ombre na moich włosach za sprawą farby do włosów od L'oreal Paris - Wild Ombres Preference.


Farba dostępna jest w trzech wariantach kolorystycznych, ja wybrałam tą do najciemniejszych włosów, z racji posiadania ciemnobrązowego koloru. Rozjaśniacz w tej farbie jest najmocniejszy więc i efekt jest najlepiej widoczny.






Efekt cieniowania uzyskujemy za pomocą specjalnej szczoteczki, którą wczesujemy farbę we włosy, starając się równomiernie ją rozprowadzić. Dzięki czesaniu włosów unikamy odcinającej się jednej lini pomiędzy włosami ciemnymi a jasnymi.

W opakowaniu znajdziemy szczoteczkę, rękawiczki, szampon, zestaw do rozrobienia farby i ulotkę.


W ulotce znajdziemy wiele przydatnych informacji, np. jak dokładnie krok po kroku wykonać koloryzację, a także jak modnie obciąć/wycieniować włosy, by podkreślić efekt ombre.



Jak już wspomniałam, farba występuje w trzech wariantach kolorystycznych:


Jeśli chodzi o sam zabieg to muszę przyznać, że miałam pietra jak nakładałam farbę. Otuchy dodawała mi Przyjaciółka, kontrolując jednocześnie czy równo wczesuję rozjaśniacz. 

Co mogę powiedzieć o samej farbie? Niesamowicie daje po oczach intensywny, specyficzny smród amoniaku - momentalnie można się popłakać i stracić dech w piersiach. Po jakimś czasie można się przyzwyczaić, jednak zapach zostaje z nami nawet po umyciu włosów.

Sama aplikacja jest całkiem prosta, bałam się, że z racji posiadania dość długich włosów, zabraknie mi farby, jednak tak się nie stało i muszę przyznać, że pod koniec sama byłam zdziwiona, jak w tak małej buteleczce można pomieścić tyle produktu ;)

Mam włosy do łopatek i spokojnie starczyło mi farby na pomalowanie ich mniej więcej od połowy długości, jest więc wydajna.

Farbę trzymałam na włosach 40 minut czyli max czasu zalecanego przez producenta.

Jeśli chodzi o sam efekt na włosach to jestem bardzo miło zaskoczona. Obawiałam się, że będę zmuszona zaraz po zmyciu farby rezerwować wizytę u fryzjera, jednak tak się nie stało, co więcej - pewnie prędko się do niego nie wybiorę bo podoba mi się to co mam na głowie :)

Cieniowanie wyszło stopniowe, czyli takie jakie być powinno. Końce może nie są tak rozjaśnione jak u modelki na opakowaniu, ale moje włosy są regularnie farbowane, więc to też miało swój udział w efekcie końcowym.

Niemniej, z farby i z efektu jestem bardzo zadowolona i szczerze każdemu polecam.

Za farbę zapłaciłam 26 zł w osiedlowej drogerii, podejrzewam, że można dostać ją gdzieś taniej na promocji.
Poniżej parę zdjęć moich włosów (w słońcu i w cieniu). Na pierwszym zdjęciu zaraz po farbowaniu, na drugim i trzecim - następny dzień. Trzy ostatnie zrobione po miesiącu.






Komentarze

By_megi pisze…
Świetny efekt. Masz bardzo ładne włosy :) Pozdrawiam
Keiraa1 pisze…
dziękuję :)

Popularne posty z tego bloga

3 kroki od Clinique i mini denko #2