Coś dla ciała - masło karotenowe Bielenda i spółka

Dziś moim gościem specjalnym jest masło do ciała Bielenda Karoten.
Przeznaczony do skóry szarej, pozbawionej blasku i jędrności, o nierównym kolorycie. Ma za zadanie skórę regenerować, nadać piękny zdrowy odcień, ujednolicić koloryt i redukować przebarwienia, a także widocznie poprawić jędrność, elastyczność i napięcie; nawilżyć i odżywić.

Ciekawe, czy obietnice producenta się spełnią ;)
Co do samego masła: ma pięękny delikatny zapach, ale wcale nie kojarzy mi się z marchewką ;) Konsystencja jest gęsta, powiedziałabym nawet, że półstała - jak prawdziwe masło do chleba ;)






Do kompletu zakupiłam karotenowy krem do twarzy: regenerująco - odżywczy do skóry pozbawionej blasku i jędrności, zmęczonej, szarej i zestresowanej (idealnie!), o nierównym kolorycie, ze zmarszczkami. Zawiera naturalny filtr UV.


Krem również ładnie pachnie, konsystencje ma delikatniejszą niż masło, ale nadal jest to gęsty krem. Mam nadzieję, że mnie nie zapcha ;)

Bielenda Karoten wg producenta jest 100% naturalny, bez alergenów i sztucznych barwników.
Czas pokaże :)

Z karotenowej serii jest jeszcze sól do kąpieli i maseczka z serum, ale nigdzie w sklepach tego nie widziałam.


Zdradzę jeszcze, że ja za swoje marchewki na allegro zapłaciłam po 7 zł, podczas gdy w Rossmannie za masło trzeba zapłacić około 16 zł ;/ 


Następnym nabytkiem jest krem do rąk o zapachu orzechów brazylijskich. Skusiło mnie opakowanie i obietnica orzechowego zapachu :) Czy faktycznie jest orzechowy? Coś tam trąca orzechami, ale nie powala na kolana. O działaniu wypowiem się za jakiś czas.


 Niedawno oszalałam na punkcie lakierów do paznokci Mariza. Są malutkie, więc istnieje szansa, że w całości je wykorzystamy, zanim zdążą się zeschnąć. Jest też sporo kolorów do wyboru, mój obecny odcień to nr 36 - malinowa czerwień. Pierwsze zdjęcie jest zrobione przy świetle sztucznym, drugie przy dziennym.



Na paznokciach trzyma się do tygodnia i nie odpryskuje jak większość lakierów, tylko równomiernie się ściera z końcówek paznokci. Pędzelek jest mały, ale ładnie rozprowadza lakier na płytce. Szybko schnie i nie śmierdzi ;)
Każdy lakier to wydatek ok. 4 zł więc myślę, że się opłaca.

Szykuje się kolejny projekt denko. Więcej info już niedługo ;)



Komentarze

Madridistka#1 pisze…
z niecierpliwością czekam na opinię o masełku ;))
Ewa pisze…
Fajny lakier:)

Popularne posty z tego bloga

3 kroki od Clinique i mini denko #2